G. Kaczawskie Płd-we,znów Rudawy Janowickie 21-23.06.2013

To co udało się zapamiętać z wyjazdów
Post Reply
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

G. Kaczawskie Płd-we,znów Rudawy Janowickie 21-23.06.2013

Post by Zły Marcin »

Relacja rodziła się w bólach ciężkich, upalne, długie dnie nie służą przelewaniu wspomnień na klawiaturę, raczej przelewaniu z butelki w gardziel ;)

21.06.2013
Piątek
DZIEŃ PIERWSZY Z KOMARAMI
W czwartek przed wyjazdowy nieopatrznie zdradziłem się z planem samotnej zabawy na wekend Radeckiemu, co po szybkim gadulcowym klikaniu doprowadziło do weryfikacji PLANU: jednoosobowego dokończenia Środkowych kaczawskich, wyklikaliśmy że to w piątek – a od soboty wspólna orka wszerz Rudaw Janowickich.

Z wywieszonym językiem po urwaniu dwóch godzin z pracy, staniu w trzech kolejkach do kasy dworcowej (taaak – piątek+koniec semestru na studiach) zasiadłem w zaduchu w inter regio GALICJA15.05z Wro.
Piątkowy tłum, upalna pogoda i zmęczenie początkowo nie wprawiały w nastrój zabawowy (w dodatku w okolicy Wałbrzycha zachmurzyło się potężnie a nad Chełmcem zrobiło się dosłownie czarno…) pomyślałem nawet – no ładnie, jak zacznie lać to jadę na wycieczkę na piwo do Jeleniej i ładuje się z powrotem w ostatni pociąg do Wrocka a potem to jakoś opisze że i tak wszyscy mi będą gratulować odwagi i zazdrościć.
Szczęśliwie pogoda się uspokoiła, pociąg wyludnił a znajomy krajobraz za oknem w okolicach Boguszowa spowodował że krew żwawiej zaczęła sączyć się w żylakach.
Kilkanaście minut przed 18tą zgrabnym susem zameldowałem się na wyremontowanej stacyjce w San Fran Trzcińsku, Galicja pojechała dalej w kierunku Karkonoszy i jedynym wysiadającym na stacji był wasz ulubieniec.
Podopinałem paski od plecaka i spodni, dobyłem aparatu i dwóch łyków wody i zacząłem wekend.
Image
Pierwszy raz w życiu i od dwudziestu dwu lat zlazłem z peronu na szlak nie po „właściwej” stronie, zamiast jak tyle razy ruszyć w Sokoliki bądź do sklepu w Trzcińsku na wino w lewo znalazłem na słupie znaczek i ruszyłem tą E3ką w prawo - na pn wsch...

Umowną granicą dzielącą G. Kaczawskie od Rudaw Janowickich jest rzeka Bóbr ale na tym odcinku zdecydowanie jest to linia kolejowa – Jelenia G. - Wałbrzych gdzie na południu mamy pasmo Rudaw a na północy Kaczawy.
Szutrowa dróżka wywiodła mnie łagodnie pod górkę przez pola, po chwili po lewej ręce na północy zobaczyłem cel podróży, odległy jeszcze charakterystyczny Baraniec (720 npm) z drutem przekaźnika a po prawej, między drzewami ciemniał masyw Gór Ołowianych które zdreptałem ostatnio w maju.
Image
Po godzince melduje się w wyludnionym przez upał Radomierzu, stareńkiej poewangelickiej wsi okupowanej za ten swój odszczepieńczy ewangelicyzm w XVII w przez min. lisowczyków.
Duchota i słońce na karku spowodowały że nie rozglądałem się zbytnio na boki a jak ostatnim cham, prostak, zgórwysyn myślałem jedynie o jednym – sklepie, najlepiej Gje Es i tu tradycyjne rozczarowanko: sklepy minąłem trzy, dwa nieczynne wcale, jeden czynny lecz zakluczony.
W kościele, o czym czytałem już wcześniej powstał punkt informacji turystycznej a wieża została wyremontowana i udostępniona, jako wieża widokowa,(nie skorzystałem) bo postanowiłem jak najszybciej przemieścić się do miejsca przeznaczenia, – którym była myśliwska koliba na Przełęczy Komarnickiej.
Szlak klucząc po we wsi wyrzuca mnie w końcu na E-65…widzę po drugiej stronie szosy oznaczenie, ale nie mam jak przejść, wszyscy cisną ile fabryka dała, w obie strony i dobre kilka minut zajmuje mi czekanie na dogodny moment żeby przeprawić się (bez pomocy Charona właśnie 8-) ) na drugą stronę czteropasmówki, którą tyle razy podróżowaliśmy w te i wewte nawet nie zdając sobie sprawy, że biedny plecakowicz musi ją ja akurat w tym miejscu przekroczyć… powinni dla plecakowiczów ryć tunele pod szosą jak dla winniczków i lisic!
Image
Wieczór, ale słońce praży niemiłosiernie, zaczynam drugą butle z wodą konfrontując mapę z terenem – no i nie chce być inaczej, zatarty szlak na ogrodzeniu z żerdzi prowadzi przez pokrzywy środkiem zarośniętego jak pacha feministki pola pod górę w kierunku szczytu Dudziarza (652 mnp).
Image

Podejście i forma 50cio latka wysysają ostatnie siły, na skraju lasu pod szczytem padam, żeby zaraz wstać i nerwowo pohasać odganiając się od tych cholernych towarzyszy letnich wędrówek – gryzących lataczy.
Szczęśliwie dróżka zaraz wpełza między drzewa, omija sam szczyt, następnie ciśnie w dół przez leśną przełęcz z widokiem na pobliski kamieniołom na Połomie
Image
W leśnym cieniu idzie się przyjemnie i znów słupek morale skacze wysoko

Image

w międzyczasie gdzieś na stoku Leszczyńca – pierwszy telekontakt z Radeckim, melduje, że napieram, warunki ok. i że widzimy się rano.

Droga zaczyna być na prawdę przyjemna i przypomina bardziej Beskidy niż Sudety, szerokie łąki pokryte wysoką trawą i kwitnącym zielem,
Image
w tle widoki na nieodległe Karkonosze a przed nimi Sokoliki, słońce nie operuje już tak wysoko, teren dla mnie zupełnie nieznajomy i kompletnie nie wiem, co może czekać za każdym, następnym zakrętem – fajne uczucie.
Image
W końcu po wdrapaniu się po wschodniej stronie krętą dróżką między polami na obrośnięty na czubku wąskim laskiem Ziemski Kopczyk widzę przed sobą już tylko przekaźnik na drugim najwyższym wzniesieniu G. KaczawskichBarańcu (720 npm).
Godzina jeszcze młoda (po 19ej a nie dalej jak dwa dni temu był najdłuższy dzień), upał lekko zelżał – postanowiłem przepyrać wkoło Barańca bez szlaku i tak przez ścierniska, łąki i chaszcze obszedłszy górę wkoło znów znalazłem się na niebieskim szlaku, dysząc z upału i marząc już tylko o ławeczce, kolacji i piwku…
W lesie pomiędzy Barańcem a Skopcem gubię szlak i wąską ścieżyną pomiędzy głazami z kapitalnym widokiem na zachodzące nad Okolem w Północnym paśmie G. Kaczawskich słońce i na całe północne Pogórze Kaczawskie
Image
to, myślę jest też świetny temat na przyszłość - zacząć operacje gdzieś z Wojcieszowa i przejść się zachodnią częścią Gór Kaczawskich aż do na przykład do Góry Szybowcowej pod Jelenią, ale to już na pewno nie na ten rok :)
Tymczasem przemierzam ostatnie kilometry na dziś, lekko zagubiony w lesie - kieruje się wystającym zza dzrew czubkiem nadajnika na Barańcu.
Trafiam wreszcie na Image na szutrze środkiem, którego wesoło szemrze sobie potoczek ZIMNA SZPARA – nazwa niezbyt zachęcająca, więc nie korzystam. Wychodzę wprost na Przełęcz Komarnicką (662 mnpm) pomiędzy Barańcem od południa a Skopcem na północy,
Image
po lewej stronie, lekko pod górkę widać już dach koliby – dzisiejszego noclegu, stoi! więc uff udało się!
Odpoczywam chwilkę, potem szybkie ogarnięcie, zbadanie noclegu – wiatunia de Lux, w środku wysypana grysem podłoga, cztery szerokie stoły, na rogach pięterka z oknem, drabinka, na zewnątrz kolejna ławeczka i stoły i zajebisty murowany grill.
Image
Z przed koliby widoki przednie, wieczór upływa upojnie, z zza dachu wiaty świeci księżyc w pełni, Budweisery, kanapeczki, kiełba, miętówka i kleszcze.
Po zmroku przed 22gą ktoś z pobliskich zabudowań wychodzi na drogę (słychać doskonale, każdy krok) i odpala ze trzy race w moim kierunku, że chyba na dobranoc…
troche jeszcze marudzę przed chatką, przekomarzam sie z księżycem (choc właściwsze było by PRZE-KLESZCZOWUJE) :D
Image
uznaje w końcu że najwyższa pora na spanko, po 23ej wdrapuje się na pięterko, wciągam dla pewności drabinę i zawijam się w śpiworek, zasypiam bez problemu.
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Re: Góry Kaczawskie Południowe, znów Rudawy Janowickie 21.-2

Post by Zły Marcin »

Ale mi nie idzie ta relacja, ale nie odpuściłem, sporo już mam. Dobry był wyjazd, pierwszy w składzie - OJCÓW ZAŁOŻYCIELI, jubileuszowy po dwóch latach od rozpoczęcia działalności ZGÓRWYSYNÓW - relacja być musi - a jakoś wcale mnie nie dopingujecie...chuje :(
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
Radecki
Tadziu
Posts: 1345
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 12:59

Re: Góry Kaczawskie Południowe, znów Rudawy Janowickie 21.-2

Post by Radecki »

dajesz dajesz dajesz .... :)
Spać Pojeby
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Re: Góry Kaczawskie Południowe, znów Rudawy Janowickie 21.-2

Post by Zły Marcin »

no dobra...jest
DZIEŃ DRUGI Z ZIELONYM BUTELKOWYM DŻINEM
22.06.2013
sobota
Letnia noc jest ciepła, miejsce przyjemnie przewiewne, nad ranem o dach stuka deszcz, ale ja tylko obracam się na drugi bok.
Pobudka przed 7mą, pakowanko i krótka wiadomość tekstowa do Radka, że żyję, że nie pada i że wyruszam na spotkanie w umówionym miejscu – w kierunku Rudaw. Lekko kropi i chmury wiszą dosyć nisko, pocieszające, że w takim Wrocławiu akurat właśnie leje.
Image
W międzyczasie wesoła sytuacja z robieniem zdjęcia, kiedy to opierając aparat na słupku od elektrycznego pastucha jebnął mnie prund i cały zesztywniały padłem z plecakiem w zboże, aparat padł w trawę w przeciwnym kierunku a z rozdziawionej ze zdziwienia paszczy wypadło mi w czarnoziem świeżo nadgryzione jabłko.
Ot taka przygoda poranna, zamiast espresso – elektryczność...

Image w dół przez Komarno, rozciągniętą wzdłuż szosy starą niemiecką wioseczkę
Image
z charakterystyczną szachulcową zabudową, (i to tu kiedyś produkowali serki i jogurty Fromako).
Miejscowość budzi się, psy na podwórkach przeciągają się leniwie a ich właściciele jeszcze ze snem na licach opuszczają zagrody i kierują się licznie idąc przed mną ku pobliskiemu sklepikowi ABC w celu konsumpcji pierwszego sobotniego piwka „żeby jakoś to szło”.
Image
W centralnej części dwa stare kościoły – wielki graniasty zniszczony ewangelicki a zaraz obok katolicki z poniemieckimi epitafiami na ścianie.
Image
Za wsią półgodzinny rozgrzewający stopy asfalting i z zaskoczeniem odkrywam, że wchodzę do Jeleniej Góry… no cóż niech będzie, po 1.5h od Przełęczy Komarnickiej dochodzę do Maciejowej i rozkładam się na pętli pekaes w oczekiwaniu Radka, który zjawia się po dobrych 20tu minutach.
Ruszamy w kierunku Trzcińska – drogą na Wojanów – niestety przy stacji PKP Wojanów robotnicy zwinęli asfalt (przy odbiciu z E65 w Jeleniej brak oczywiście znaku, że droga nieprzejezdna) zawracamy i próbujemy przebić się przez przysiółek Jasiowa Dolina, dupa, tam też za ostatnimi zabudowaniami droga się urywa. Zawracamy w kierunku Janowic (po drodze mijamy autobus, który jak my chciał sobie skrócić drogę przez Wojanów i ciekawe jak on tam zawrócił).
Zostawiamy auto przy dworcu pekape w Janowicach, robimy kolejny przepaczek - namiocik smutny zostaje w bagażniku - tym razem nie ma widoków że sie przyda.
W końcu gotowi, no to ruszamy
Image

…na Skalaczka do Mammarosy, jest przed 10tą – ale Szefowa już na posterunku, zagaja nas „a co wy tak wcześnie?” :) i opowiada, że wczoraj musiała robić obiad dla turystów po 22ej – nie ma co, solidna firma!

Po piwku uzupełniamy braki w Dino i Image podchodzimy pod Bolczów, na wieży oddychamy chwilkę, w sam raz na piwko z widokiem na pobliskie Sokoliki.
Image
Dalej przez Janowickie Głaziska (odwiedzamy wiatę)
Image
schodzimy do Doliny Janówki. Nie można zmarnować okazji na kąpiel w zimnej Janówce, pyszna sprawa a żeby się nie przeziębić popijamy Zieloną Wyborową.
Szlakiem w kierunku Starościńskich Skał jak zwykle idzie się gładko, (choć dwa tygodnie wcześniej robiłem tam już bokami – ale to była już końcówka, dożynki po całym dniu w drodze przez Kaczawy), chwila popasu na Piecu
Image
a potem na tym charakterystycznym błotnistym podejściu, kiedy szlak odbija ze ścieżki pod górę w prawo przez mokradła – Radecki traci spodnie, nie wytrzymują,biedne naporu emocji. :D
Image
Zmachani wdrapujemy się na Lwią Górę, otwieramy piwko, pogryzamy kiełbę i podziwiamy panoramkę wschodnich Karkonoszy.
Spodenki Radeckiego zostają na drzewie – na pamiątkę tych upojnych letnich chwil.
Image
Po solidnym odpoczynku schodzimy w kierunku Karpnik i po 20tu minutach odbijamy przy Strużnickich Skałach z niebieskiego – w dół, stromoImage przez las w kierunku Strużnicy (do tej pory nigdy nie szedłem tym odcinkiem).
Image
W dole przekraczając Złote Źródło dokonałem rytualnego pokłonu – szczęśliwie ratując się przed wybiciem ostatnich zębów – lądując z łokciami i kolanami w błocie i plecakiem przerzuconym nad głową – pamiętaj PIŁEŚ – NIE RUMAKUJ!
W Strużnicy oczywiście sklepu brak, zaczynamy asfalting do Gruszkowa, po drodze na wysokości Małego Zmarlaka :twisted: który jest gdzieś z tyłu za nami przysiadamy na skraju szosy pod drzewkiem w cieniu i chwilkę podsypiamy, upał jednak robi swoje!
Zaczepiona o sklep kobiecina odpowiada z wyraźnym lękiem w głosie że nie mamy na co liczyć – najbliższy w Kowarach, ewentualnie w Karpnikach.
Dalej, już na skraju Gruszkowa rozsiadamy się na piwko na przystanku pekaes (dobre miejsce na nocleg w sumie), z zza zakrętu wychodzi sympatyczna parka trekkingówców, gaworzymy wesoło dłuższą chwilkę (z powodu braków aprowizacyjnych, NIE częstujemy ich piwkiem 8-) ) o trasie, pogodzie… jak to rasowi turyści...
Image
Nie chce nam sie odklejać tyłka zbyt szybko z przystanku, ruszamy jednak kiedy pojawia się dziwna rodzinka rowerzystów – ci z kolei trochę się nas obawiają, miło nam się siedziało tam, nie powiem :D
Tymczasem późne popołudnie po mału zaczęło przechodzić w wieczór, do noclegu kawałek drogi w dodatku w nieznane.

W Gruszkowie Imageszlak skręca stromo we wsi w lewo i zarośniętą alejką doprowadza do szutru i po godzince podchodzenia, mijając stare, poniemieckie, kamienne oznaczenia szlaku ( z dziwnymi, kwiecistymi komentarzami, co rusz jakieś miejsce postoju, piramidy jakieś wymyślne z kamienia krzesane, cuda na kiju!)
Image
zza zakrętu wyłania się leśna polana pełna świeżo ściętych bali drzewa poukładanych w wielkie stosy.
Na skrzyżowaniu leśnych traktów stoi sobie też kamienna ławka, widać też daszek – jesteśmy u celu – wiata przy Kamiennej ławce.
Image

Lokalizuje w dole lekko zapuszczony strumyczek (Karpnicki potok) – będzie w sam raz żeby się rano ochędożyć po wrażeniach nocy spędzonej pod gwiazdami.
Szybko montujemy ognisko
Image
a pyszną giętą z ognia gęstooo obsmarowywujemy jeszcze pysznięjszą MUSZTARDĄ - to wszystko opijamy ostatnimi piwkami i resztką Wyborowej.
Image
Ściemnia się a zza drzew wyłazi wielki księżyc, atmosfera jest niesamowita, las szumi, ciemno jak w…lesie nocą
Image
Przed 23ią rozkładamy posłania na stole we wiatce i przed północą już pochrapujemy.
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
Radecki
Tadziu
Posts: 1345
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 12:59

Re: Góry Kaczawskie Południowe, znów Rudawy Janowickie 21.-2

Post by Radecki »

No relacja super!!! już nic nie pamiętałem z tego wyjazdu. Widać, że relacje są potrzebne, bo skleroza za szybko się posuwa. W sumie jeszcze jakieś zdjęcia możesz wrzucić w ten tekst :)
To teraz czekamy na kolejną relację z Izerbejdżanu
Spać Pojeby
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Re: Góry Kaczawskie Południowe, znów Rudawy Janowickie 21.-2

Post by Zły Marcin »

23.06.2013
niedziela
NA BEZ PIWIU i TYSKIE PIWO :C
To kolejna ciepła noc – nad ranem trzeba się rozdziać z polarów i odpalić spiralę na komary, bo nie dają dziady spokoju...(żeby tak choć lisica jakaś...eh)
K. 6ej nad ranem mijają nas pierwsi piechurzy na spacerku z psem a potem przy dźwiękach głośno odtwarzanej czytanej książki, czy audycji z radia pojawia się sympatyczny żwawy dziadzio, który zagaduje nas o noc we wiacie i dziwi się, że nie mamy ze sobą żadnych LISIC :lol: , dziwny trochę typek mówiący o okolicznych wsiach i szczytach używając starych, niemieckich nazw. Jeśli czytaliście kiedyś o STRAŻNIKACH LINK, KLIK – to ten gość jest wypisz wymaluj przykładem, pewnie poszedł dalej Wilczyskiem w kierunku Skalicy zobaczyć czy przez noc czasem nie kopaliśmy pod tym kamiennym obeliskiem nad drogą
w poszukiwaniu niemieckiej bomby atomowej :mrgreen:
Image

Kole ósmej podnosimy się z barłogu, ogarniamy kuwetę, idziemy w dół Wilczyskiem do lasu opłukać się w potoczku, w strudze ledwie i wracając obok wiaty wspinamy się w kierunku Ostrej Małej.
Problemem zaczyna być brak wody, mam na cały upalny dzień pół butli w dodatku zero piw.
Po godzince wspinamy się na Ostrą Małą (935) na punkt widokowy.
Image
Panorama chyba ładniejsza nawet niż na Starościńskich, na niebie parę chmurek, rześki wiaterek,
Image
wcinamy śniadanko i ruszamy przez Skalnik(945 npm) w dół, ślizgając się na kamerdolcach polewamy z zeszłorocznego wiosennego wyjazdu, kiedy idąc tędy z Janowic do Czartaka Przemek(Saunageddon) zasuwał po śniegu w trampkach.
Teraz szczęśliwie schodzimy gładko, ale podejście w drugą stronę jest naprawdę słuszne.
Na Rozdrożu pod Bielcem (779 mnp) wybieramy Image w kierunku Mniszkowa, mijamy przykurwiście już ogromny Kamieniołom w Rędzinach i pod Dziczą Górą (881 npm) na polance gdzie w zeszłym roku wiosną szukaliśmy w zadymce szlaku siadamy na chwilkę żeby wyrównać oddech.
Postanowiliśmy znów odpuścić Wielką Kopę, nie mamy wody – a po drodze nie byłoby gdzie uzupełnić.
Teraz Image spod Wołka
Image
dochodzimy do szosy na wysokości Rędzinek gdzie maszerujemy pomiędzy ukwieconymi łąkami w dół do Wieściszowic.
Image
Czuje się znów jak 20 lat temu kiedy dymaliśmy tędy w dół i w góre na obozie na hali Rędzińskiej, nie zmieniło się tu zbyt wiele – za to u mnie jakieś …20 kilo
Po godzince asfaltowania w dół w pełnym słońcu, kiedy okazuje się, że żadne z pierwszych zabudowań nie jest sklepem – zaczyna nam się palić koło dupy.
Na łąkach parzystokopytne nie mają nawet sił żeby stać, więc porozkładały się i skubią na leżąco.
Image
Zaczynamy poważnie myśleć że okoliczności zmuszą nas do zejścia aż do Marciszowa, jest upalna niedziela a to nie Czechy gdzie każdy najmniejszy nawet przysiółeczek szczyci się Hospodą.
Pytamy w końcu przygodnego właściciela dwóch zębów i rowera czy jest tu sklep i hosanna! Gość kieruje nas właściwie za róg gdzie przycupnął sobie wiejski market.
Czuje sie jak wielbład którego Beduin gonił przez tydzień po pustyni a który wreszcie zobaczył na horyzoncie oazę,
jak widać nie szczędzimy sobie frykasków,
Image
pani z marketu zastrzega jednak żebyśmy nie otwierali piwek bezpośrednio pod sklepem, szczęśliwie jest lepsze miejsce – właściwie to nasze ulubione – przystaneczek pe-ka-es ;) .
Image
Przy piwkach i innych takich miło płynie nam czas, siedzimy akurat na skrzyżowaniu gdzie jedna z dróg prowadzi do Kolorowych Jeziorek – ruch samochodowo/rowerowo/pieszy jest całkiem spory, przychodzi w końcu i pora nas, ruszamy opłotkami Image w stronę parkingu przy Kolorowych Jeziorkach, co chwilę mijani przez pędzące wąskim asfaltem fury.
Luda tłum, parking pełny, w górze wiata z piwem w plastiku i śmierdolącym grillem. Powspinaliśmy się piaskowymi ścieżynkami pomiędzy jeziorkami,
Image
Radeckiemu opadła kopara że teren tak zmienił się od czasu jego ostatniego pobytu i nawet z pieczary nie wyskakuje już lew… ja tam się nie dziwie wcale już niczemu.
Image
Postanawiamy zawrócić, wracamy do Wieściszowic, potem kawałek w górę pod kościółek i jak to w każdej poniemieckiej, śląskiej wsi obelisk poświęcony poległym w I WŚ mieszkańcom.
Bez szlaku najpierw minęliśmy ostatnie dwa domy po lewej stronie łagodnie przez las a potem za śladami wozu z sianem między łąki brniemy do drogi w kierunku Mniszkowa która jest (wiem to! szedłem nią nie do końca trzeźwy tyle razy w końcu) gdzieś tam powyżej – ale wciąż jej nie widać.
Image
Pomiędzy jednym krótkim oddechem znów gadeczka o tym że partyzanci latem to mieli super życie.
Na stromo opadającej, nasłonecznionej łące odnajdujemy świetną poniemiecką studnię dla bydła i (ja już drobiąc ze zmęczenia) w końcu wychodzimy na asfalcik w dół w Mniszkowie w kierunku Miedzianki - wsi której nie ma.
Teraz już gładko, schodząc komentujemy jeszcze zniszczenia spowodowane powodzią z poprzedniego miesiąca, widać powyrywane kawałki asfaltu i zniszczona roślinność przy strumykach.
Przed Janowicami zaczyna się nawet chmurzyć i lekko kropi. Dotaczamy się do parkingu i oczywiście wpadamy na jedno do Mammarosy – u której dziś niedzielny zgiełk i tłum.
Image
Potem już tylko umówiona wizyta z okazji dnia ojca na obiadek na tarasie (bo strasznie śmierdziało od nas górami :mrgreen: ) u Radeckich seniorów (dzięki!) i koniec w końcu!
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
PapaFugacz
Pan Ładny
Posts: 156
Joined: Friday, 13 July 2012, 07:33

Re: G. Kaczawskie Płd-we,znów Rudawy Janowickie 21-23.06.201

Post by PapaFugacz »

No pięknie , pięknie . Już do tego że cudnie waćpan komponujesz słowa przywykliśmy ;)
Fajnie wam było, ehhhh.
DZIKI KRÓLIK/LEŚNY ZAJĄC
User avatar
miszczu
następnym razem na pewno jadę
Posts: 71
Joined: Thursday, 29 March 2012, 18:51

Re: G. Kaczawskie Płd-we,znów Rudawy Janowickie 21-23.06.201

Post by miszczu »

Relacja pierwsza klasa. Więcej takich - nie jeżdżę, przynajmniej se poczytam :-)
nie ma to tamto, wszyscy kłamiecie, ja jeno prawdę Wam powiem padalce!
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Re: G. Kaczawskie Płd-we,znów Rudawy Janowickie 21-23.06.201

Post by Zły Marcin »

jak nie jeździsz - to przynajmniej siedź w domu i pisz relacje ;)
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
Post Reply

Return to “Relacje z wyjazdów (temat otwarty)”