Góry Bystrzyckie: 8-9.03.2014

To co udało się zapamiętać z wyjazdów
Post Reply
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Góry Bystrzyckie: 8-9.03.2014

Post by Zły Marcin »

Dzień 1
Sobota 8 marca (Dzień kobiet)

Przebudzony z zimowego snu przez post Endrju nawołujący do wykorzystania absencji Radeckiego w Europie postanowiłem sprawdzić czy wiosna zawitała na dobre.
Po sprawdzeniu listy obecności potencjalnych chętnych – klasycznie okazało się, że jestem jedynym zdesperowanym, ale żeby piwko lepiej smakowało dobrałem do towarzystwa jednego z wielkich nieobecnych (do tej pory) foruma – czyli Grzesia.
Miejsce do rajdowania było nam obojętne w końcu w ostatniej chwili padło na Bystrzyckie, bo…
…bo czułem niedosyt po zeszłorocznej wizycie. Po chwili zastanowienia (ale krótkiej) odpuszczamy opcję piątkową - bo nic w Polanicy, co warte było by odwiedzenia (i nie było śmierdzącym pensjonatem w cenie ***** hotelu) nie przykuło uwagi.

Meldujemy się, więc o rześkim poranku na wrocławskim pekaesie, skąd ruszamy zabitym ludźmi autobusikiem prowadzonym przez bucowatego szofera – w kierunku Kotliny Kłodzkiej.
Ale wcześniej oczywiście po zgórwysyńsku – afera, Miś wjebał się z plecakiem do autobusu i zaczął wykłócać się z szoferem.
Pytam go potem:
– Ty, ale czemu nie chciałeś schować plecaka do kufra?
– bo myślałem że będę spał w autobusie i chciałem wyciągnąć polar
– ta...to czemu wyciągnąłeś kanapki?
- bo myślałem że tymi kanapkami obłaskawię kierowcę, że go na litość wezmę :D


Autobus wyludnia się dopiero w Kłodzku w związku, z czym postanawiamy uzupełnić braki w organizmie łykiem płynu do balsamowania zwłok rodem z lubelskiego Polmosu.
Po 10ej wytaczamy się na przystanek w zimnej, oszronionej Polanicy Zdroju,

Image

odwiedzamy market, solidnie objuczeni odnajdujemy szlak i po lekkim podejściu Image asfaltem nad Polanicę rozkładamy się w Pokrzywnie z pierwszym śniadankiem i piwerkiem.

Image

Image

Niestety od razu widać, że panoramy okolicznych terenów nie będzie można podziwiać – przejrzystość powietrza była dramatycznie słaba, choć słońce przebijało się i wesoło przygrzewało.

Image

Nad Pokrzywnem

Image

wychodzimy na Drogę Stanisława,

Image

(czyli wedle starej nomenklatury Drogę Wredego), którą będziemy dziś przechodzić prawie w całości,

Image

w lesie mijamy hałdy pościnanego i przygotowanego do wywózki drzewa, miejsca gdzie był wyrąb wyglądają strasznie, całe połacie lasu kompletnie zdewastowane.

Image

Kamienna droga dość łagodnie podchodzi w górę

Image

Image

Image

i łukiem omija najpierw Rówienkę (843) następnie Łomnicką Równię (898)

w lesie, w cieniu już nie jest tak ciepło,

Image

Image

ale na odkrytych odcinkach można by iść w samym t-shircie.

Miś ugina się pod 70io litrowym plecakiem, więc idziemy niespiesznie gaworząc o tym i tamtym (głównie o tym, co napisać w skardze na kierowcę pks).

Image

Image

Mijamy wykuty w skale pamiątkowy napis upamiętnijący Forstmeistra Wredego.

Image

Dochodzimy do miejsca na łuku pod Łomnicką Równią

Image

gdzie po lewej stronie drogi rozciąga się…właściwie to się nic nie rozciąga, bo tylko gdzieś majaczą w dole, zza mgiełki pola i pagórki – przy normalnej widoczności to faktycznie świetne miejsce na podziwianie okolicy, – na co wskazywałby również ślad po niedawnym ognisku.

Widać wybraliśmy świetny moment na wizytę w Bystrzyckich, na szlaku nie ma nikogo,parę razy śmigły jeno przez drogę sarny, z dala słychać tylko odgłosy pił drwali, pogoda nam sprzyja, humory dopisują, piwerko smakuje.
W takich pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnej, prawda, zamyśliliśmy żeby przysiąść, poszczędzać nogi oraz uzupełnić braki płynu do balsamowania zwłok w organizmie.

Image

Wybieramy wiatrołom w prawo od szlaku z pojedynczymi skałkami na stoku Anielskiej Kopy (871)

Image

gdzie spędzamy wśród sporych głazisk dobre kilkadziesiąt minut z piwerkiem, muzyczką.

Image

Image

Tymczasem robią się godziny późno popołudniowe, więc zbieramy się

Image

Image

i idziemy w kierunku przysiółka Huta,

Image

Image

który składa się obecnie tylko z zabudowań leśniczówki a onegdaj (pono nawet od średniowiecza mowa była o najlepszej hucie szkła w całym Księstwie Kłodzkim, co w sumie jest bardzo możliwe: w koło pełno minerałów a i do źródeł wody dostęp łatwy)
Image

na krzyżówce szlaków kapitalne miejsce biwakowe,

Image

na szerokim odkrytym polu ławeczki i stół a i widoczek zacny. Postanowiliśmy to uczcić piwkiem! Siedzę sobie i patrzę na te liche chałupki pośrodku niczego. W szoku jestem dopiero kiedy przeglądam strony w necie po powrocie...Huta to już niedługo kolejne miejsce, które zniknie z mapy, kolejna "wieś, której nie ma"

Image

Image

Przemyślam i zmieniam zdanie, co do tego czy chciałbym mieszkać na stałe w górach – tu chyba nie, bo musi tu być naprawdę ciężko tak sobie egzystować, w koło jedynie lasy i pola, do sklepu daleko, internet trzeba dowozić wiadrami, po nocach wilcy drapią w drzwia a na ciemnym gościńcu zbójcy…zgroza...
A Huta jak większośc sudeckich wsi nie była aż tak nędzna jak obecnie, za poprzednich właścicieli była dużo okazalsza, miała szynk i dwa schroniska turystyczne.

Image
(kradzione z http://dolny-slask.org.pl)
teraz ostała sie jeno leśniczówka i dwa inne domki

Image

Image

W miejscu, w którym siedzieliśmy dołącza do nas Image, na który się zaraz przesiądziemy, ale najpierw zbaczamy odrobine na drogę Wieczność

Image

aby pokłonić się z szacunkiem Strażnikowi.

Image

Swawolimy z nim kapkę,

Image

Image

co jednak jak się okazało niezbyt przypadło mu do gustu, (ale tego dowiemy się dopiero pod wieczór).

Image

Od tych lokalnych atrakcji odrobine wygłodnieliśmy, więc zasiadamy na wyrębie

Image

zaraz za Wójtowską Równiną,

Image

ze sporym trudem rozpalamy ognisko ze świeżo ściętych gałęzi.
Kuchnia serwuje dziś giętą śląską z kija, opiekane bułki z sezamem oraz czeskie specjalitety w buteleczkach.
Wczesno-wiosenne słońce już po mału zeszło niżej wkoło cisza,

Image

tylko ognisko trzaska wesoło i od czasu do czasu wiatr zaszumi pomiędzy starymi sosnami, sami też jakoś przymilkliśmy, zaglądamy tylko do butelek, chrupiemy zwęgloną kiełbę i wpatrujemy się w ogień. Sielanka.

Image

Czas ruszać, zadeptujemy ślady ogniska i obiadu i ruszamy przez gęsty las po błotnych koleinach pozostałych po ciężkim, leśnym sprzęcie.

Image

Zachodzące słońce prześwituje jeszcze między drzewami, ale chłód i półmrok wyślizgują się zza każdego konara,

Image

tu dosięga nas klątwa Strażnika, bo mylimy szlak przy wielkim paśniku

Image

a ponowne odnalezienie się w gąszczu leśnych dróg i przecinek zajmuje nam dobre pół godziny,

Image

Image

Image

by nie upaść zbyt na morale wspomagamy się rzecz jasna łyczkiem płynu do balsamowania zwłok.

Image

Image

Schodzimy w końcu w dół

Image

Image

na skraj osady Młoty

Image
Image
i w okolicy leśniczówki zasiadamy zziębnięci na ciepłą herbatkę i kawałek czekolady.

Dalej sfatygowany asfalt prowadzi nas już w kierunku Przełęczy Spalonej

Image

i w ciemnościach, sprawdzając ze dwa razy przy zapalonej czołówce czy to na drzewie to na pewno nasz szlak dochodzimy po dobrych 40tu minutach do pierwszych zabudowań Spalonej Górnej.

Image

Łapiemy oddech, opróżniamy plecaki z pustych flaszy do śmietnika przy jednej z chałup i powolnym wymęczonym krokiem idziemy pod górkę pomiędzy nielicznymi zabudowaniami, starymi poniemieckimi sudeckimi chatami.

Image

Droga wije się niepokojąco długo, jedno podejście, drugie a żaden z domów nie okazuje się być Schroniskiem, dopiero za skrzyżowaniem z Autostradą Sudecką (szumna nazwa jak na kawał pokruszonego asfaltu) widać oświetloną jak choinka Jagodną.
Wbijamy do środka a tam miast spokojnego, ciepłego i cichego wnętrza jedna wielka impreza, pozastawiane stoły, leje się wóda, gra kapela, normalnie wejście mieliśmy prawie takie jak to pamiętne do knajpy w Travnej.
Cóż… moje wyobrażenie było delikatnie mówiąc odmienne od zastanej sytuacji :? .
Meldujemy się, jakiś dobry człowiek płci odmiennej poleca nam racuchy z jagodami, od razu zamawiamy też po piwerku, kuchnie zamykają za 20minut.

Zostawiamy mandżury w pokoju co to go dzielimy jak się okazało z dwiema osobniczkami, z którymi nie zamieniliśmy w końcu nawet słowa.

Image

Po dosiadce do wesołej gromadki dziewcząt ze Śląska Opolskiego i ojebaniu racuchów zapadliśmy się w sobie, band grał coraz większe suchary harcerskiego pank roka w wersji na akustyki i zespołowe darcie ryja, szczególnie wyróżniał sie jeden wieloryb płci nieokreslonej wprawiając wyciem szkalnki na stołach w dygot.

Kiedy złapałem się na tym że o jedną część stołu haczę nosem (wiem, on jest taki że i o drzwi stodoły mógłbym nim zahaczyć, ale teraz nie o tym akurat) a z drugiej strony zobaczyłem własne styrane stopy obute w klapki postanowiłem zwinąć obozowisko.
Cały salon ludzi siedzi, bądź leży pokotem – jedynie Miś stoi przy biblioteczce i przegląda woluminy, no to bełkotłem że „idę” i w pokoju

Image

zasznurowałem się w śpiworek na w pół zapadniętym, niemiłosiernie skrzeczącym przy najmniejszym ruchu wyrku z osobliwą poduchą - z grochem w środku (chyba że to były na przykład złote zęby…) z dołu dudniła kapela, z boku, za ścianą chrapał lokator spod 3ki...
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Re: Góry Bystrzyckie: 8-9.03.2014

Post by Zły Marcin »

Dzień 2
niedziela 9 marca


W nocy oczywiście przezabawna zgórwysyńska sytuacja kiedy budzę się zaniepokojony czymś, chwilę nasłuchuje a z wyrka Misia rozlega się głośne, przeciągłe pierdnięcie - na co od razu reaguje również wybudzona współlokatorka wściekłym, ale bezsilnym - eeehhh…, dławię śmiech, zatykam nos i śpię dalej.

Mamy być o 11.20 na pekape w Bystrzycy, ciul wie ile to kilometrów więc dla świętego spokoju wstaje po 7ej, korzystam z dobrodziejstwa prysznica i ciepłej wody (warunki bardzo spoczko, czyściutko, parę kabin, ciepła woda do woli) – spotykam pierwszego komara, co chyba nie wróży zbyt dobrze na ciepłe miesiące
Do ósmej jesteśmy zwinięci i już szwędamy się przed schroniskiem

Image

gdzie spotykamy obsługę/właścicielstwo schroniskowe wracającą ze spacerku z pieskiem oraz dwóch koluni którzy wyżywali się wieczorem z gitarami a teraz robią sobie foty, (które potem odnajduje w tygodniu na fejsie sudetnika).

Image

Chwalą naszą zgórwysyńską postawę – czyli zaspane oczy – ale już śniadaniową butelkę z Holbą w łapie.

Image

Cykamy foty pod Jagodną, żegnamy się i dziarsko ruszamy Image… po chwili orientujemy się że idziemy drogą którą przyszliśmy wczoraj w nocy, zawracamy i ze spuszczonymi ze wstydu głowami mijamy schronisko i schodzimy w dół Image

Image

Image

zmrożoną Autostradą sudecką w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej.

Image

Image

Po półgodzince szlak odbija w lewo w las

Image

(na zdjęciu jest - droga w prawo, ale to jeszcze nie tu)
Image

znów przez chmury i drzewa przebija się słońce

Image

i oferuje kapitalną grę światła.

Image


Image

Raźno maszerujemy przez gęsty, choć w wielu miejscach przetrzebiony przez wyrąb las mijając po lewej ręce Zalesie (611) i Łysonia (597).

Image


Na tym odcinku krajobraz już bardziej przypomina to co widziałem w pn.zach. części Bystrzyckich, jest prawie tak jak wiosną 2013 kiedy wędrowaliśmy Szlakiem Zarośnietym z Mostowic do Zieleńca.

Image

Mamy jak nam się zdaje trochę wolnego czasu i czaimy się na jakieś miejsce gdzie można by usiąść i w spokoju zjeść śniadanko. Wcześniej mija nas na pieszym szlaku dwóch debili na quadach wraz z jednym idiotą na motorze crossowym, brak słów. :evil:

Image

Przysiadamy w końcu na krzyżówce szlaku z asfaltem z Bystrzycy. Odpalamy po piwku, pyszny pasztecik wyprodukowany w 2011 i konserwkę.

Image

Image

Podjadamy,

Image

Image

ale zaczyna tak niemiłosiernie pizgać w łapy że zwijamy obóz i ruszamy w dół asfaltem w kierunku Bystrzycy mijamy leśnictwo Wyszki z przystankiem PKS z którego odjeżdżają dziennie aż dwa autobusy

Image

Image

Image

a potem kolonie Stara Bystrzyca i wkraczamy aleją lipową

Image

prawie biegnąc bo nagle zrobiło się jakoś kosmicznie strasznie późno - do Bystrzycy.

Image

To byłoby bardzo piękne miasto…

Image

Image

gdyby nie było takie brzydkie :mrgreen:

Image

Odnajdujemy bardzo klimatyczne pekape, kupujemy biletona i okazuje się że pociąg już za 10 minut, zdążyliśmy więc ledwo.

Image

W Kłodzku przesiadamy się na podstawiony pociąg do Wrocka

Image

i przysypiając po drodze zajeżdżamy do domu przed 14tą.
Bardzo udane rajdowanie i z pewnością w 2014 wrócę w Bystrzyckie już z namiocikiem.
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
GregWalker
pogromca kierowców pekaesu
Posts: 25
Joined: Sunday, 16 March 2014, 21:39

Re: Góry Bystrzyckie: 8-9.03.2014

Post by GregWalker »

Witam Panów Zgórwysynów, wyjazd był przedni i obfitował w wiele śmiesznych sytuacji, akcją wyjazdu był śpiwornik jadowity, którego mimowolnie wypuściłem na wolność, obiecuję, że podczas następnego wyjazdu zademonstruję w szczegółach jak to się odbyło. Pozdro dla wszystkich
Srałaś?
Mów do ręki! Głowa nie słucha!
User avatar
Zły Marcin
Siwy Chuj
Posts: 4180
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 13:12
Location: z rynsztoka
Contact:

Re: Góry Bystrzyckie: 8-9.03.2014

Post by Zły Marcin »

To miał być zdaje się sposób na podryw - NA GAZY, jak u ludów pierwotnych, najwieksze powodzenie i szansę na przedłużenie gatunku miał ten kto najgłośniej pierdział. :lol:

Skarga do pekaesu juź napisana?
⚡ ☠ OGNIOMISTRZ ☠ ⚡
CHUJ CI W DUPIE CHODZI!
User avatar
Radecki
Tadziu
Posts: 1345
Joined: Wednesday, 28 March 2012, 12:59

Re: Góry Bystrzyckie: 8-9.03.2014

Post by Radecki »

Musiałem wyjechać z kraju zebyś się zdecydował Pojechać ze zgórwysynami :)
Spać Pojeby
Post Reply

Return to “Relacje z wyjazdów (temat otwarty)”